niedziela, 1 września 2013

Powstanie Warszawskie (32): Orwell

„Once a whore, always a whore.”
„Raz się skurwisz, kurwą zostaniesz.”
Orwell kieruje przestrogę do lewicowców i "intelektualistów w ogóle".

Dziennik - Niemcy powoli zajmują Stare Miasto, z którego trwa ewakuacja kanałami. Sytuacja na Mokotowie i Sadybie robi się coraz cięższa.
A na Zachodzie wrze - i Sosnkowski (Naczelny Wódz) w końcu nie może wytrzymać i Orwell zjadliwie mówi o bezmyślnych sowietofilach.

*****
Dziennik


1 Września trwa ewakuacja Starówki kanałami; jednocześnie Niemcy atakują bezskutecznie na ul Bielańskiej i trwa ostrzał artyleryjski.
Na południu Warszawy sytuacja się komplikuje; na Sadybie bomby burzą Fort Legionów Dąbrowskiego, ginie dowódca obrony Fortu kpt. dr "Jaszczur". Kompania K-1 z Pułku „Baszta” idąca na pomoc z Mokotowa na Sadybę ponosi ciężkie starty i zostaje odrzucona.

W nocy Niemcy zajęli miedzy innymi ostatecznie plac Zamkowy - nieznany wandal zawalił jednym strzałem karabinowym Kolumnę Zygmunta.
Warszawa w chwili upadku Starego Miasta. 

***
A na Zachodzie wrze

1 Września, w piątą rocznicę wybuchu wojny, miały (przypadkowo) miejsce dwa ważne wydarzenia.

W gazetach brytyjskich ukazał się „Rozkaz numer 19” (od Naczelnego Wodza, Sosnkowskiego, do AK), będący w istocie apelem z jego strony i głosem rozgoryczenia skierowanym do Brytyjczyków.
„Pięć lat minęło od dnia, gdy Polska, wysłuchawszy zachęty Rządu brytyjskiego i otrzymawszy jego gwarancje, stanęła do samotnej walki z potęgą niemiecką. (...)
Od miesiąca bojownicy Armii Krajowej pospołu z ludem Warszawy krwawią się samotnie na barykadach ulicznych w nieubłaganych zapasach z olbrzymią przewagą przeciwnika. Samotność kampanii wrześniowej i samotność obecnej bitwy o Warszawę są to dwie rzeczy zgoła odmienne. Lud Warszawy, pozostawiony samym sobie i opuszczony na froncie wspólnego boju z Niemcami – oto tragiczna i potworna zagadka, której my, Polacy, odcyfrować nie umiemy na tle technicznej potęgi Sprzymierzonych u schyłku piątego roku wojny. Nie umiemy dlatego, że nie straciliśmy jeszcze wiary, że światem rządzą prawa moralne. Nie umiemy, bo uwierzyć nie jesteśmy w stanie, że oportunizm ludzki w obliczu siły fizycznej mógłby posunąć się tak daleko, aby patrzeć obojętnie na agonię stolicy tego kraju, którego żołnierze tyle innych stolic własną piersią osłonili. Nie umiemy i dlatego, że nie wierzymy, by polityka, oderwana od zasad moralnych, inne słowa aniżeli złowieszcze Mane, Tekel, Fares sama sobie na kartach historii wypisać zdołała. (...)
Brak pomocy dla Warszawy tłumaczyć nam pragną rzeczoznawcy racjami natury technicznej. 'Wysuwane są argumenty strat i zysków. Skoro jednak obliczać trzeba, to przypomnieć musimy, że lotnicy polscy w bitwie powietrznej o Londyn ponieśli ponad 40% strat, 15% samolotów i załóg zginęło podczas próby dopomożenia Warszawie. Strata 27 maszyn nad Warszawą, poniesiona w ciągu miesiąca, jest niczym dla lotnictwa Sprzymierzonych, które posiada obecnie kilkadziesiąt tysięcy samolotów wszelkiego rodzaju i typu. (...)
Jeśli ludność stolicy dla braku pomocy zginąć by musiała pod gruzami swych domów, jeśli by przez bierność, obojętność czy zimne wyrachowania wydana została na rzeź masową – wówczas sumienie świata obciążone będzie grzechem krzywdy straszliwej i w dziejach niebywałej. Są wyrzuty sumienia, które zabijają. Bohaterskiego Wodza Dowódcę oskarża się o to, że nie przewidział nagłego zatrzymania ofensywy sowieckiej u bram Warszawy. Nie żadne inne trybunały, jeno trybunał historii osądzi tę sprawę. O wyrok jesteśmy spokojni. (...)
My tutaj czynimy dalsze wysiłki, aby uruchomić pomoc dla Was. Otrzymujemy wciąż jeszcze obietnice i przypuszczenia. Wierzymy w nie i ufamy, że wiara ta nie będzie odebrana Polskim Siłom Zbrojnym.”

Z wyjątkiem „Timesa” żadna gazeta nie przedrukowała pełnego tekstu rozkazu Naczelnego Wodza ani nawet nie podała zawartych tam danych statystycznych. Ale brytyjska prasa zapłonęła oburzeniem na niewdzięcznego Sosnkowskiego, który nie docenia starań i wysiłków alianckich.
Kto miał rację i mówił prawdziwie, tego niech oceni sam czytelnik. 

*

Drugim ważnym wydarzeniem prasowym, które aż warto zapisać osobno, był najostrzejszy w tonie i najbardziej wnikliwy artykuł, jaki kiedykolwiek napisano w Wielkiej Brytanii na temat Powstania Warszawskiego. Jego autorem był Eric Blair, któregg świat nieco lepiej zna pod pseudonimem George Orwell. Był wówczas redaktorem literackim czasopisma „Tribune” w którym umieszczał cotygodniowe felietony tytułowane „As I Please”. Tydzień wcześniej w „Tribune” pojawił się artykuł Geoffreya Barraclougha, historyka z Cambridge zainteresowanego Europą Środkową; Orwell w swoim kontrartykule rozbił jego argumentację na strzępy. Jednak w dużej mierze artykuł był przytyczkiem skierowanym przeciw brytyjskiej inteligencji, ślepo zapatrzonej w Sowietów. Orwell był prawdziwym socjalistą i nie cierpiał Sowieckich pseudosocjalistów. 

Cały tekst artykułu znajduje się tu: 
BARDZO polecam go przeczytać w całości , bo jest pięknym dziełem prozy, jakim jest Orwell i mówi dużo o Powstaniu; tutaj jednak zacytuję cztery fragmenty będące, wedle mnie, znamienne:

„Kilka gazet zasugerowało, iż broń i sprzęt wojskowy mogliby zrzucić powstańcom Anglicy i Amerykanie oddaleni o tysiąc mil; jeśli się dobrze orientuję, nikt jakoś nie zaproponował, by tych zrzutów dokonali Rosjanie, oddaleni dwadzieścia mil opodal.”

Mylił się nieco. Pieklił się nad tym na przykład Churchill lub Polacy, ale pierwszego uciszał Roosevelt, a drugich uciszali pro-rosyjscy urzędnicy Brytyjskiego MSZ „za przypisywanie Rosjanom z góry złych intencji”. Drugi fragment: 

„Co do użycia takich słów jak emigre, jest to zwykły chwyt retoryczny. Jeśli Polacy w Londynie są emigres, to tak samo jest Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, a oprócz tego „wolne” rządy wszystkich okupowanych krajów. Dlaczego ktoś staje się emigre, wyjeżdżając do Londynu, a nie do Moskwy?”

Ostatnie zdanie jest kluczowe, bo jego lewicujący inteligenci nie mogli zrozumieć. Trzeci fragment:
"Chce zaprotestować przeciwko złośliwemu i tchórzliwemu stosunkowi prasy brytyjskiej do Powstania Warszawskiego (...) W ogólności, zbudowane zostało odczucie, że Polacy zasługują na to by zostali pobici, nawet jeśli zrobili dokładnie to do czego alianckie radiostacje nawoływały ich przez lata (...) Oto moje przesłanie do lewicujących żurnalistów  i inteligencji - w ogólności. Pamiętajcie, że zawsze płaci się za swoja nieszczerość i tchórzostwo. Nawet sobie nie myślcie, że po tym jak przez niezliczone lata lizaliście buty sowieckiego reżimu, nagle powrócicie do stanu nieskalanej duchowej uczciwości"
Dalej, jest tylko ostrzej…

„(…) oto kilka słów prawdy do angielskich dziennikarzy lewicowców i do intelektualistów w ogóle: <<Zapamiętajcie, że za nieszczerość i tchórzostwo zawsze trzeba zapłacić. Nie wyobrażajcie sobie, że przez całe lata można uprawiać służalczą propagandę na rzecz radzieckiego lub też jakiegokolwiek innego reżimu, a potem powrócić nagle do intelektualnej przyzwoitości. Raz się skurwisz - kurwą zostaniesz.”
Ostatnie zdanie, by nie było wątpliwości, w oryginalnym tekście brzmiało dosłownie: „Once a whore, always a whore.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz