piątek, 6 września 2013

Powstanie Warszawskie (37): Upadek Powiśla

Powstania dzień 37.

Dziennik -Niemcy zdobywają Powiśle. Dodatkowo bombardują zaciekle Śródmieście, Powiśle (gdy jeszcze się broniło) i Czerniaków; bombardują bombami i... ulotkami.
Mordy na Powiślu - o tym jak to Niemcy "przypadkowo" wrzucali granaty do sal szpitalnych. oh sorry, pomyłka, coś wybuchło, kogoś zabiło?
Depesza do Londynu - po raz kolejny wołanie o pomoc.

*****
Dziennik


6 września Niemcy kontynuują szturm z trzech stron na Powiśle; pod wieczór, całe Powiśle znajduje się już rękach żołnierzy niemieckich, a powstańcy wycofali się na Śródmieście. Bombardowania Śródmieścia, Powiśla i Czerniakowa.

Niemcy oprócz bomb zrzucają również na Warszawę kilkanaście tysięcy ulotek w których nakłaniają ludność cywilną do opuszczenia miasta w dniach 7 i 8 września; zapowiadają też przerwanie ostrzału na czas ewakuacji (między 6 a 8 rano).

Komenda Główna AK po zbombardowaniu poprzedniego dnia jej stanowiska w gmachu PKO (jedna z bomb wpadła do szybu windy i wybuchła w podziemiach, powodując duże straty), przenosi się do gmachu „małej PASTy” przy ul. Piusa XI.

***
Mordy na Powiślu

Po zajęciu Powiśla Niemcy dokonują tam mordów podobnych do tych znanych z Woli i Starówki; pacjenci powstańczego szpitala na ul Tamka 3 zostali wymordowani granatami i seriami (po przeniesieniu personelu, który został włączony do personelu szpitala niemieckiego).

Szpital przy ul. Drewnianej 8 został przedstawiony Niemcom jako cywilny (powstańcy pozbyli się opasek), co Niemcy pozornie przyjęli do wiadomości lecz następnego dnia „przypadkiem” wrzucili do jednej z sal szpitalnych granat; 27 września pacjenci szpitala zostali wymordowani, zabito też z okrzykami „zrobimy tu krematorium!” dwie sanitariuszki.
Egzekucję reszty personelu wstrzymał (stali już pod ścianą) przybyły na czas niemiecki oficer. 

Szpital przy ul Konopczyńskiego uratował się i został przez Niemców ewakuowany na tyły. 

Szpital przy ul. Piernackiego (dziś Foksal) też ocalał, ale w wyniku ostrzału artyleryjskiego z poprzednich dni, zapalił się. Pacjentów ewakuowano (około 150,  60 lub 80 zginęło w ogniu i skacząc z okien) na zewnątrz, gdzie leżeli na ziemi; początkowo pilnowały ich przyjaźnie nastawione oddziały Węgierskie, lecz potem przyszło SS i Ukraińcy (obie grupy pacjentów i personel chcieli rozstrzelać).

„Przez trzy dni przebywaliśmy (około 120 ciężko rannych i około 20 osób sióstr i lekarzy) w ogrodzie pod gołym niebem, bez jedzenia i picia. Pijane grupy Niemców bez przerwy nachodziły nas brutalizując rannych i personel. W nocy przychodzili po pielęgniarki w celu gwałcenia, co jednak w żadnym przypadku im się nie udało dzięki energicznej postawie dr. Cetkowskiego”

Szpital został w końcu uratowany dzięki dr. Cetkowskiemu, który w czasie I Wojny Światowej służył w armii niemieckiej i dostał Krzyż Żelazny, co było w negocjacjach z Niemcami bardzo istotnym atutem; po trzech dniach szpital ewakuowano.

***
Depesza do Londynu

Z depeszy Bora-Komorowskiego do Londynu:
„Sytuacja osiąga swój punkt kulminacyjny. Ludność cywilna przeżywa kryzys, który może mieć zasadniczy wpływ na oddziały walczące. Przyczyny kryzysu: coraz silniejsze i zupełnie bezkarne ostrzeliwanie i burzenie miasta, świadomość, że npl [nieprzyjaciel] dąży do zniszczenia całego obszaru na wzór Starówki, bezterminowe przedłużanie się walki, coraz mniejsze porcje głodowe dla pogorzelców i szybkie wyczerpywanie się żywności dla pozostałych, wielka śmiertelność wśród niemowląt, agitacja czynników wrogich, brak wody i elektryczności we wszystkich dzielnicach. (...) Amunicja jest na wyczerpaniu. (...) Na szybkie opanowanie Warszawy przez Sowiety nie liczymy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz