wtorek, 24 września 2013

Powstanie Warszawskie (55): AK opinia o Sowietach

Powstania dzień 55.

Dziennik - Zacięte walki o Mokotów. Widać Niemcom się spodobało rozbijanie enklaw powstańczych po kolei, jedna po drugiej.
Polacy o Sowietach - Czyli o czym "Bór" informował Zachód.

*****
Dziennik

24 Września po upadku Czernikowa, Niemcy podejmują w godzinach porannych natarcie na Mokotów. Atak piechoty wspierają artyleria, lotnictwo i oddziały pancerne. Po zaciętych walkach na odcinkach południowym i południowo-wschodnim, Niemcy opanowują Królikarnię. Niszczą wysuniętą placówkę powstańczą przy Puławskiej 162 i docierają do linii ul. Ksawerów. Nocne próby kontrataku ze strony powstańców kończą się niepowodzeniem. Obie strony ponoszą duże straty zarówno w ciągu dnia jak i w nocy.

Z dziennika działań bojowych 9. Armii:

„Natarcie z południa na Mokotów i izolowanych tam powstańców robi małe postępy. Obrona jest bardzo zacięta. Jutrzejsze natarcie będzie prowadzone od zachodu. Jeśli nie będzie decydujące, nic innego nie pozostanie, jak chwilowe przerwanie walki o Mokotów.”


Armia Ludowa i Polska Armia Ludowa, wykorzystując trudną sytuację Powstania i ludności cywilnej Warszawy, rozpoczynają drukowanie gazet i ulotek krytykujących postępowanie władz powstańczych.

***
Polacy o Sowietach


Polacy, trzeba pamiętać, nie byli w ciemię bici i zdawali sobie sprawę z tego, ze Sowieci nie za bardzo są dobrze nastawieni do AK. I wiedzieli o tym zarówno w Warszawie - a częściowo również w Londynie (Sosnkowski, uważany za zwolennika konfrontacji, bo nie wierzył że z Sowietami da się dogadać - wiedział. Mikołajczyk, który uważał że z Sowietami da się ułożyć, nie przyjmował do wiadomości…). „Bór” bowiem dokładnie informował Naczelnego wodza o uzyskiwanych informacjach; 17 września doniósł, że wedle jego wiedzy (prawdziwej), Sowieci nie tolerują żadnych osób związanych z rządem emigracyjnym ani na wschód, ani na zachód od Linii Curzona; wszędzie „likwidowano” AK. „Bór” przewidywał, że może zostać zmuszony do oficjalnego rozwiązania AK.

19 września przekazał raport naocznego świadka, żołnierza AK z Siedlec, który został aresztowany przez NKWD, wcielony do armii Berlinga, a potem zbiegł. Świadek opowiadał, że funkcjonariusze NKWD przystawiali więźniom pistolety do głów, aby wydostać od nich nazwiska oficerów i informacje o lokalizacjach składów broni, a także że utworzyli dwa nowe obozy dla internowanych; donosił tez, że wszystkie stanowiska w sztabie armii Berlinga są obsadzone przez Rosjan (faktem jest, że dużo oficerów w Armii Berlinga to byli Rosjanie, zwani przez niższych stopniami „popami” - od „pełniący obowiązki Polaków”).

Wobec tego, 24 września Naczelny Wódz na wszelki wypadek wysłał do Warszawy instrukcje, jak należy się zachowywać na wypadek zdobycia przez Sowietów Warszawy (na co miał nadzieje, gasnące): negocjować kwestie drugorzędne, czekać na naciski jakie powinny zacząć wywierać na Sowietów Wielka Brytania i USA. A jednak optymista…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz