poniedziałek, 30 września 2013

Powstanie Warszawskie (61): Nagroda dla Kamińskiego

Powstania dzień 61.
Koniec powstania się zbliża, to i wpisy nieco pełniejsze.

Dziennik -
Warszawa-Londyn-Moskwa - Lepszy Naczelny Wódz w kapitulującej Warszawie niż w Londynie? No jak widać tak. Poza tym, nadal apelują do Stalina. Jak to było u Mickiewicza? "- Apeluję do gubernatora! - A apelujcie choćby i do Imperatora! Imperator sam swoje zatwierdza ukazy, a ze swej łaski karę każe podwyższyć dwa razy." Mickiewicz, znawca takich czy innych wschodnich wykwitów, znal się na rzeczy.
Nagroda dla Kamińskiego - Czyli Niemcy widząc, że Powstanie już wygasa, rozdają awanse, ordery i inne nagrody. Specyficznie uhonorowany został też SS-Brigadefuhrer Mieczysław Kamiński.
Niemcy a kapitulacja Żoliborza - wgląd w niemieckie meldunki, rozmowy i oceny sytuacyjne.

*****
Dziennik


30 Września, z rana Niemcy atakiem znienacka - bez uprzedniego ostrzału artyleryjskiego - zdobywają duży blok spółdzielni „Zgoda” przy ul. Słowackiego na Żoliborzu. Następnie po silnym ostrzale artyleryjskim, ruszają do ataku w kierunku  na ulice Słowackiego i Gdańską oraz pl. Wilsona. Do popołudnia toczą się zacięte walki o poszczególne domy w dolnym odcinku ul. Mickiewicza i ul. Krasińskiego.
Powstańcy z Żoliborza prowadza rozmowy z 1 AWP  w sprawie ewakuacji powstańców na prawy brzeg Wisły; jednak z powodu złych warunków atmosferycznych zaplanowana na godziny popołudniowe przeprawa pontonami przez Wisłę musi zostać odłożona, a w konsekwencji - zaniechana.
Płk Karol Ziemski „Wachnowski” i por. Jerzy Kamiński „Ścibor” prowadzą z rozkazu gen. „Bora” pertraktacje z gen. Erichem von dem Bachem, a potem z dowódcą 19. dywizji pancernej gen. Källnerem, w sprawie zaprzestania dalszych działań bojowych na Żoliborzu. O godz. 17.00 do ppłk. „Żywiciela” przybywa z warunkami kapitulacji płk „Wachnowski”. Ok. godz. 18. Żoliborz kapituluje. Do godz. 23.00 oddziały AK składają broń, a następnie przechodzą pod eskortą niemiecką na teren „Pionier-Parku” na Powązkach.

Polscy parlamentariusze prowadzą w siedzibie gen. von dem Bacha w Ożarowie pertraktacje w sprawie ewakuacji ludności cywilnej ze Śródmieścia. Uzyskują zgodę na zawieszenie broni w dniach 1 i 2 października od godz. 5.00 do 19.00. Strona niemiecka wyznacza pięć punktów u zachodnich wylotów ulic Grzybowskiej, Pańskiej, Piusa i Śniadeckich przy Politechnice oraz w Al. Jerozolimskich, którymi ludność cywilna ma opuszczać miasto.

***
Warszawa-Londyn-Moskwa
W Londynie Kazimierz Sosnkowski został zdymisjonowany ze stanowiska Naczelnego Wodza; jednocześnie prezydent bez konsultacji i uprzedzenia mianował generała „Bora”-Komorowskiego na to stanowisko.
Z depeszy do „Bora”:
„Wierzę, że nadejdzie chwil gdy Opatrzność pozwoli Panu Generałowi na objęcie i pełnienie funkcji Naczelnego Wodza.”

Cóż… bardzo dużo żądał od Opatrzności. Własciwie to wygląda raczej na to, że prezydent wolał w ogóle nie mieć czynnego w służbie Naczelnego Wodza - pewnym powodem tego mógł być fakt, że Sosnkowski był jego przyjacielem, a do jego zdymisjonowania zmusili go Brytyjczycy i rząd Mikołajczyka (za to, że Sosnkowski był „niebezpiecznie antysowiecki” - to znaczy mówił że Sowieci nie zamierzają dać Polsce niepodległości, że nie da się z nimi dogadać i że rozstrzeliwują polskich żołnierzy. Faktycznie antysowietyzm, prawda?).
Następnego dnia prasa brytyjska szeroko rozpisywała się na temat tego, jak usuniecie Naczelnego Wodza ze stanowiska poprawi stosunki polsko-sowieckie. Taaak.

Tymczasem Mikołajczyk skierował kolejny, ostateczny i rozpaczliwy apel do Stalina:
„Marszałek Stalin - Moskwa

Ekscelencjo,

Po sześćdziesięciu dniach nieustającej walki ze wspólnym wrogiem obrońcy Warszawy są u kresu ludzkiej wytrzymałości. (…) W tej godzinie największej potrzeby zwracam się z apelem do pana Marszałka o wydanie rozkazów do podjęcia natychmiastowych działań, które by przyszły z odsieczą walczącej Warszawie i doprowadziły do uwolnienia stolicy. Generał „Bór” wystosował taki sam apel do marszałka Rokossowskiego.”

***
Nagroda dla Kamińskiego

Niemcy mogli już z pewnością zakładać, że Powstanie praktycznie się skończyło, przeto czas był na rozdanie nagród, odznaczeń, orderów. 30 Września Hitler przyznał Von dem Bachowi i Dirlewangerowi Krzyże Rycerskie Żelaznego Krzyża; SS-Gruppenfuhrer Reinefarth otrzymał jeszcze wyższe wyróżnienie: jako sześćset ósmy żołnierz niemiecki otrzymał Liście Dębowe do Krzyża Rycerskiego Żelaznego Krzyża.

Ciekawym jest też specyficzne uhonorowanie SS-Brigadefuhrera Mieczysława Kamińskiego z RONA, wsławionego tym że jego oddziały rabowały najwięcej, mordowały najwięcej, najbardziej unikały walki i tym że Kamiński prawie nie słuchał von dem Bacha, bo uważał siebie samego za podległego rozkazom samego Himmlera… W nieodległym czasie - 4 lub 5 października - w niewyjaśnionych bliżej okolicznościach Mieczysław Kamiński został zabity przez Niemców. Jedne źródła wspominają, że zginął w pozorowanym wypadku samochodowym (lub że ten wypadek miał tuszować tajną egzekucję); inne źródła wspominają że został postawiony przed sądem polowym a potem niezwłocznie rozstrzelany, a wyrok utrzymywano w tajemnicy przed jego brygadą.

Ciężko powiedzieć, jak było naprawdę. Moim skromnym zdaniem najwięcej ta sprawa mówi o samym Kamińskim. To znaczy fakt, że był jednym z niewielu zbrodniarzy hitlerowskich skazanych na śmierć przez hitlerowców za „popełnianie ekscesów”.

Bronisław Kamiński, rosyjski dowódca (brygada RONA - Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa, Русская освободительная народная армия) w służbie niemieckiej.

***
Niemcy a kapitulacja Żoliborza
Szczegóły techniczne kapitulacji Warszawy były kreślone przez Niemców właśnie już 30 września, wyraźnie sądzili że jest ona już tylko kwestią czasu (i mieli rację). Von dem Bach tego właśnie dnia nakreślił ogólny plan ogólnej ewakuacji Warszawy.

Napisał też raport specjalny do Himmlera:
„W dniu dzisiejszym 19. Dywizja Pancerna, wzmocniona dwoma pułkami (…) w dwudniowych ciężkich walkach zdobyła 4/5 Żoliborza. Wskutek moich pertraktacji z generałem „Borem” polski komendant Zoliborza skapitulował. (…) Jeńców 800, zabitych 1000, ewakuowanej ludności 15000.”
Von dem Bach wreszcie miał powody do zadowolenia z siebie. Gratulujemy.

Tymczasem niemieccy oficerowie z Wehrmachtu z kolei żywotnie interesowali się kapitulacją Żoliborza, szukając wskazówek które mogłyby im pomóc w negocjacjach na temat kapitulacji powszechnej (czyli Śródmieścia).
Rozmowa telefoniczna szefa sztabu 46. Korpusu Pancernego z szefem sztabu 9 Armii (20:05 30.09.1944):
„-Melduję że Żoliborz skapitulował. Znaczna zdobycz. Kallner [dowódca 19. Dywizji pancernej] chce jeszcze jutro dokładnie przeczesać. Sowiecki ogień na nas był przytłaczający.

- ogień przygotowawczy?

- Nie. Dlatego, że AK miała zamiar przebić się na wschód przez Wisłę. Po tamtej stronie podobno leżały już łodzie. Ogień chyba dlatego. Zadymianie na południu - chyba dywersja. Jak dotąd 800 uzbrojonych, ale wśród cywilów liczni młodzi mężczyźni.”
Rozmowa była kontynuowana o godzinie 23:10
„-Z AL nie przyłączyli się do poddania.

- Ilu?

- Nie wiadomo dokładnie. Niewielu.”

My wiemy. Było to około 50 ludzi związanych z AL; wezwali sowiecka artylerię by im zapewniła ochronę, po czym rzucili się w stronę rzeki. Połowa padła od sowieckich pocisków, reszta zdołała przeprawić się na drugą stronę rzeki. Był wśród nich, co warto zaznaczyć, niejaki towarzysz Zenon Kliszko. Postać która mogła się niektórym obić o uszy. Miał on przed sobą jeszcze wspaniałą karierę… Ale to już bajka [określenie celowe] z PRLu.

niedziela, 29 września 2013

Powstanie Warszawskie (60): Rozbicie Zgrupowania "Kampinos"

Powstania dzień 60.

Dziennik - Powstańcy na Żoliborzu pod naporem Niemców się cofają; gen "Bór"-Komorowski informuje Londyn (właściwie pro forma) że bez skutecznej pomocy Sowietów w ciągu 2 dni, Powstanie upadnie.
Rozbicie zgrupowania "Kampinos" -Po kilkudniowej obławie, Niemcy ostatecznie zniszczyli siły AK w Puszczy Kampinowskiej.

*****
Dziennik


29 Września, od rana generalny szturm na Żoliborz.  Przeważające siły wroga kilkakrotnie nacierają od południa i zachodu. Pozycje powstańcze atakuje piechota 19. Dywizji Pancernej, wsparta ogniem kilkudziesięciu czołgów i dział szturmowych. Po zaciętych walkach oddziały zgrupowania „Żniwiarz” wycofują się z terenu fabryki Opla i hali targowej przy ul. Słowackiego. Oddziały ze zgrupowania „Żyrafa” opuszczają ruiny klasztoru Sióstr Zmartwychwstanek przy ul. Krasińskiego. Natarcie niemieckie od strony Cytadeli i Dworca Gdańskiego zmusza oddziały ze zgrupowania „Żaglowiec” do wycofania się w kierunku pl. Inwalidów. Na odcinku obrony Marymontu Powstańcy ze zgrupowania „Żubr” utrzymują wszystkie pozycje. Od wschodu zgrupowanie „Żbik” zajmuje nadal ul. Bohomolca.

W Śródmieściu (na prośbę Niemców)od ok. 13 lokalne zawieszenie broni  w rejonie BGK

Z dziennika działań bojowych 9. Armii (Niemieckiej):
„W ciężkich walkach udaje się opanować umocnione rejony na peryferiach Żoliborza; nieprzyjaciel broni się zawzięcie i ponosi ciężkie straty.”

Z depeszy generała „Bora”-Komorowskiego do Naczelnego Wodza:
„Dalsza walka w izolowanych kotłach może stać się nie możliwa. Głód. Jeśli nie otrzymamy skutecznej pomocy przez uderzenie Sowietów do 1 października, będziemy zmuszeni zaprzestać walki.”

***
Rozbicie zgrupowania "Kampinos"

Operacja "Sternschuppe" (Spadająca Gwiazda) była dobrze przygotowaną akcją militarną, która miała w założeniu unicestwić siły partyzanckie w Lesie Kampinowskim tak, by ni jeden zorganizowany oddział nie został, a najlepiej by wszystkich "bandytów" złapać. Plan był prosty jak konstrukcja młotka: dwie grupy, północ i południe, przeczesują las ze wschodu na zachód i likwidują oddziały; zaś oddziały zaporowe na granicy puszczy miały pilnować, by nikt nie umknął (od północy obszar ograniczała Wisła).
Siły użyte w operacji mówiły o wadze, jaka do niej przykładali Niemcy:
Grupa północna:
Batalion alarmowy Dywizji "Herman -Göring",
Batalion alarmowy Dywizji "Totenkopf",
Batalion alarmowy Dywizji "Wiking",
183 Batalion Ochrony,
Kompania alarmowa O
środka Szkolenia,
Kompania alarmowa 73 Dywizji piechoty,
Szturmowy Batalion Pionierów,
743 Jagdpanzer -Abteilung "Hetzer",
Kompania SS transporterów opancerzonych,
Kompania ci
ężkich granatników,
Zmotoryzowana bateria ci
ężkich haubic,
6 plutonów lekkiej artylerii plot.
 
Grupa południowa:
Dwa bataliony 34 pu
łku policji,
31 batalion "Schuma",
Batalion Kozaków,
737 Budowlany Batalion Pionierów,
4 pancerne grupy obserwacyjne z 19 dyw. panc.,
Zmotoryzowany batalion lekkich haubic,
6 plutonów plot. dyw. "Herman -Göring",
Kompania czo
łgów z 19 dyw. pancernej,
23 i 25 batalion karabinów maszynowych.


A dodatkowo siły te wsparte były rozpoznaniem lotniczym i (na życzenie) bombardowaniami lotniczymi: w ten sposób na samym początku unicestwiono kilka lepiej zorganizowanych obozów partyzanckich (bez drobiazgowego rekonesansu lotniczego trudnych do znalezienia).

Gdy dowództwo Zgrupowania zdało sobie sprawę z powagi sytuacji, podjęli decyzję o próbie przebicia się na zewnątrz i marszu do Gór Świętokrzyskich, gdzie operowały duże oddziały partyzanckie i teren był trudniejszy dla wojsk regularnych. Marsz rozpoczęto 27 września; partyzanci przebijali się przez bagna (z końmi i wozami taborowymi - da się? da się.), dzięki dobrej znajomości okolicy parokrotnie wymykali się z obławy, mimo że Niemcy szybko zajęli wszystkie wsie. Dopóki partyzanci byli w  Puszczy Kampinowskiej, wszystko było zgodnie z planem - nie tylko się wycofywali w sposób zorganizowany, ale i zadawali wrogowi straty, np. atakują niemieckie patrole zmotoryzowane z zaskoczenia. 

Problemy się zaczęły, gdy partyzanci wyszli z Puszczy - podążali najszybciej jak mogli do Puszczy Mariańskiej, by uciekać masywami leśnymi - i Niemcy mieli ich jak na widelcu. Niedaleko Jaktorowa partyzancki napotkali tory kolejowe - strzeżone. Dowódca, mjr Alfons Kotowski „Okoń”, zarządził postój; dziś niektórzy mu tą decyzję wypominają (mógł zaatakować od razu), ale trzeba z drugiej strony pamiętać że partyzanci byli wtedy już po (praktycznie) całodobowym marszu bez snu i z nikłym wyżywieniem; faktem też jest, że "Okoń" maił problemy z dowodzeniem - partyzanci w tak trudnej sytuacji zaczynali się burzyć.

Cóż, przeszli przez tory, załatwili łatwo gniazda karabinów maszynowych, ale... potem nadjechał pociąg pancerny. I chwilę po tym drugi. I to właściwie był game over - nadleciały samoloty, przybyły czołgi  i piechota, a partyzanci zmuszeni byli przejść do obrony w czworokącie opartym o rowy melioracyjne. Sukcesem było strącenie jednego samolotów (inne natychmiast wywiało - Luftwaffe przestało lekceważyć "bandytów"), a potem już same katastrofy: ostrzał artyleryjski zniszczył tabory i spłoszył konie, kończyła sie amunicja, dawała do siebie znać przewaga materiałowa i liczebna przeciwnika.

Partyzanci jednak byli zdeterminowani wyjść z okrążenia - między innymi gdy SS-manni podeszli blisko, zostali zaskoczeni atakiem na bagnety (!), która to walka na bardzo bliski dystans była zbyt niekomfortowa dla ww. rycerzy narodowego socjalizmu, którzy w kilku punktach dali nogę. Dzięki temu duża część partyzantów uszła z życiem, ale byli zdezorganizowani.
W wyniku starcia zginęło ok 170 ludzi (w tym mjr "Okoń"), 150 osób wzięto do niewoli (faktyczna liczba wziętych do niewoli mogła być większa, ale, hmm, przeszła w zabitych. Te humanitarne metody SS). W całej Puszczy Kampinowskiej ocalało około 1000 partyzantów (czyli znaczna większość), ale kompletnie zdezorganizowani, podzieleni na małe grupki lub wręcz pojedynczo, często w cywilu. Praktycznie oddziały partyzanckie w Puszczy Kampinowskiej zostały znów zorganizowane dopiero po rozpoczęciu okupacji Sowieckiej... wróć! Po Wyzwoleniu.

sobota, 28 września 2013

Powstanie Warszawskie (59)

Powstania dzień 50 i 9.

Dziennik - Niemcy kontynuują swą - skuteczną - taktykę eliminowania enklaw po kolei. Nie żeby im jakoś specjalnie dużo zostało, ale od kiedy zaczęli naciskać na Schwerpunkty, to mają już same (mniejsze lub większe) sukcesy...

*****
Dziennik
 

28 września, po kapitulacji Mokotowa, Niemcy kierują całą swoją siłę i uwagę na Żoliborzu. Niemcy mają przewagę ponad 3 do 1 (8000 żołnierzy w linii na 2500 powstańców; przewaga ogniowa nieprzyjaciela była bez porównania większa).  Od rana trwa ponadto silny ostrzał artyleryjski, zwłaszcza rejonu ul. Krasińskiego i pl. Wilsona.

Od rana trwa (w ramach operacji „Sternschnuppe”) pacyfikacja wsi w Puszczy Kampinoskiej, podejrzewanych o sprzyjanie partyzantom z Grupy „Kampinos”. Niemcy palą Pociechę, Wiersze, Janówek, Brzozówkę, Krogulec i inne.

Ppłk dypl. Zygmunt Dobrowolski „Zyndram” i kpt. Alfred Korczyński „Sas” – tłumacz i doradca prawny – w imieniu Komendy Głównej AK prowadzą rozmowy z gen. von dem Bachem; von dem Bach przedstawia swoje stanowisko na temat praw kombatanckich, warunków kapitulacji i losu ludności cywilnej; wieczorem w KG AK pada decyzja, by kontynuować rozmowy na ten temat.