czwartek, 26 września 2013

Powstanie Warszawskie (57): O powstaniu w Izbie Gmin

Powstania dzień 50 i 7.

Dziennik - Mokotów zbliża nieuchronnie, wielkimi krokami do kapitulacji.
O powstaniu w Izbie Gmin - wbrew pozorom, nie wszyscy mieli powstańców gdzieś, dlatego też rząd jego Królewskiej Mości musiał pokazywać, że zrobił wszystko co można. Ta, znamy my tą propagandę.

*****
Dziennik


26 Września - od 4 rano ewakuacja z Mokotowa do Śródmieścia kanałami. Duże trudności (Jak pisałem w 25 Września). Przez cały dzień zaciekłe ataki Niemców. Po całodziennych krwawych walkach Niemcy spychają załogę Mokotowa na niewielki obszar, ograniczony ulicami Różaną, Kazimierzowską, Ursynowską i Puławską. Gen. Antoni Chruściel „Monter” kieruje do ppłk. „Karola” depesze nakazujące dalszą obronę dzielnicy. Rozkazy nie dochodzą na czas. Ppłk „Karol” wraz ze sztabem 10. DP przechodzi kanałami do Śródmieścia. Dowództwo niemieckie występuje z propozycją rokowań kapitulacyjnych. 

Spotkanie z parlamentariuszami niemieckimi ma miejsce w Śródmieściu, na ul. Łuckiej.

W innych punktach miasta panuje względny spokój.

***
O powstaniu w Izbie Gmin

W dniach 26 i 27 Września miały miejsce pewne interesujące debaty w  brytyjskiej Izbie Gmin - mianowicie zadawano pytania o Powstanie. 26 Churchill odpowiedział tylko na kilka pytań i złożył hołd „bohaterstwu i wytrwałości Armii Krajowej” i powiedział że zrobiono wszystko, co można było zrobić (sic!).

Izba Gmin jakoś nie była tym usatysfakcjonowana, bo następnego dnia na koło tortur został wyznaczony minister spraw zagranicznych, który spotkał się z bardziej złowroga atmosferą…
Co by tu mówić, lekko skracając, ale i cytując co ciekawsze fragmenty:

Najpierw padały pytania o loty ze zrzutami dla warszawy i o to, że przez 6 tygodni brytyjska dyplomacja nie zdołała uzyskać od sowietów praw do międzylądowań samolotów. Dobrym podsumowaniem nacisków na Ministra Spraw Zagranicznych Anthony’ego Edena będzie poniższy fragment
„Sir Alfred Knox (Partia Konserwatywna): Czyż nie jest faktem, że rząd sowiecki odmawiał zgody do 14 września?

Pan Eden: Mój wielce szanowny i szlachetny kolega zapytuje mnie, dlaczego jeden z naszych sojuszników nie udzielił pomocy innemu z naszych sojuszników, (…) wolałbym móc się zastanowić nad odpowiedzią.”
Niezła rejterada od odpowiedzi, trzeba przyznać.

Potem ministrowi już było coraz cieplej…
„Sir Alfred Knox: (…) Czy Panu ministrowi wiadomo, że członkowie polskiej Armii podziemnej, którzy - działając na mocy rozkazów otrzymanych od polskiego rządu - współpracowali z siłami sowieckimi w dziele wyzwalania swojego kraju, są aresztowani i wywożeni przez funkcjonariuszy sowieckich władz (…)?

Pan Eden: tak, proszę Pana. Zwrócono mi uwagę na doniesienia, o których Pan wspomina, i przekazałem je do wiadomości rządu sowieckiego. Ten z kolei informuje mnie, że Sowieci nie sądzą, aby raporty te przedstawiały prawdziwy obraz wydarzeń (…)”
Ministrowi, co warto powiedzieć, zwrócono uwagę na te sprawy 29 LIPCA, czyli 8 tygodni wcześniej. Ale o tym jakoś Izbie Gmin nie wspomniał.

„Sir Alfred Knox: Czy nie jest prawda, że kilka osób aresztowano i deportowano dlatego, że ludzie ci odmówili złożenia obietnicy lojalności wobec tak zwanego Komitetu Wyzwolenia?

Pan Eden:  Jak już powiedziałem, zaraz po przedłożeniu mi tych doniesień przekazałem je do wiadomości rządu sowieckiego, zgodnie z tym co uznałem za swój obowiązek. (…)

Lord Winterton (Partia Konserwatywna): Czy nie jest tak, że mój wielce szanowny kolega nie może ponosić odpowiedzialności za różnice zdań między naszymi sojusznikami (…)?

Pan McGovern (Niezależna Partia Pracy): Czy wielce szanowny Pan uważa, że można cokolwiek zyskać, ukrywając fakt, że jeden z naszych sojuszników rozstrzeliwuje i wywozi narodowców i socjalistów w Polsce?

Pan Eden: (…) Jestem zmuszony oświadczy szanownej Izbie, że sprawy między aliantami są delikatnej natury, ale także, że występują pewne trudności w ustalaniu faktów. (…)”
Było ciężko. Ale nadal było już dla niego tylko gorzej.

„Komandor sir Archibald Southby (Partia Konserwatywna): Jest prawdą, że to delikatne sprawy, ale czy kwestie dotyczące naszej odpowiedzialności wobec sojusznika, Polski, nie są równocześnie kwestią zasad?

Pan Eden: Tak, proszę Pana, i z tej odpowiedzialności wywiązaliśmy się w pełni, i chciałbym dodać, szlachetnie.

Pan Astor (Partia Konserwatywna): Czy na miejscu nie ma oficerów łącznikowych, od których rząd mógłby otrzymywać informacje?

Pan Eden: Informacje z Warszawy są nam dostarczane; ale może mój wielce szanowny kolega zechce zanotować to pytanie.”
Eden oczywiście wiedział, że Wielka Brytania nie ma nie tylko w Warszawie, ale w całej Polsce ani jednego oficera łącznikowego ani oficera wywiadu. Ale odwoływał się do służb specjalnych, my móc unikać bezpośredniej odpowiedzi pod rygorem tajności.

Potem były jeszcze ostre przepychanki różnych członków Izby Gmin (konserwatystów i komunistów, głównie), oraz Ministerstwa Informacji, na temat braku przepływu informacji na temat Powstania. Zarzucano Ministerstwu Informacji cenzurę… cóż, akurat ten zarzut był chybiony, ale inne? Czytelnik niech, jak zazwyczaj, sam oceni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz