czwartek, 3 października 2013

Powstanie Warszawskie (64): Kapitulacja + Raporty Tielegina (3) + Niedźwiadek

Powstania już nie ma - ale od wybuchu minęły 64 dni.

Dziennik - Powstanie już umarło, trzepocze w agonii...
Kapitulacja - warunki
Raporty Tielegina (3) - ostatnia porcja smakowitych kąsków raportów NKWD
Niedźwiadek - Jego los po Powstaniu symbolicznym losem AK

***
Dziennik


3 Października rozpoczął się eksodus ludności cywilnej; jednocześnie żołnierze AK od rana usuwają barykady i przygotowują się do złożenia broni. Wypłacony został żołd ze zdobycznych pieniędzy dla żołnierzy; żołnierze rozpoczęli ukrywanie części broni (gdy nie mogli się z nią rozstać - cześć zostawiali sobie na wymarsz, lecz część ukrywali by ich ukochana broń „nie wpadła w ręce szkopów!”).  Chowana jest również część dokumentów.

Gen „Monter”, dowódca AK okręgu warszawskiego, wydaje ostatni, pożegnalny rozkaz.

Rada Jedności Narodowej (niezorientowanym: stronnicy rządu londyńskiego) wydaje Odezwę do Narodu Polskiego.

Ogłoszona zostaje też (przez RJN) żałoba narodowa w okresie dwóch tygodni z powodu klęski Powstania Warszawskiego.

***
Kapitulacja

3 Października od godz. 5.00 obowiązuje zawieszenie broni. 

Podpisany zostaje akt kapitulacji na następujących warunkach:
- przyznanie Powstańcom, także tym, którzy dostali się do niewoli od 1 sierpnia 1944 poczynając, uprawnień wynikających z Konwencji Genewskiej z dnia 27 sierpnia 1929, dotyczącej postępowania z jeńcami wojennymi;
- Powstańcy nie będą ponosić odpowiedzialności za działalność wojskową i polityczną przed Powstaniem;
- oddziały Armii Krajowej mają opuszczać miasto dla złożenia broni w dniach 4 i 5 października;
- wobec ludności cywilnej, ewakuowanej z Warszawy, nie będą wyciągane żadne konsekwencje w związku z działalnością we władzach i administracji cywilnych.
Przestrzeganie Konwencji Genewskiej… ewenement na froncie wschodnim. Trzeba powiem pamiętać, że Niemcy konsekwentnie nie stosowali Konwencji Genewskiej i jej praw wobec Sowietów - a Sowieci to jej nawet nigdy nie podpisali.

To był koniec Powstania Warszawskiego - nie był to jednak koniec działalności władz i porządków powstańczych, które zakończyły się w kilka dni później. Nie jest to więc też, na razie, koniec naszej opowieści.

 
***
Raporty Tielegina (3)


Tymczasem na prawym brzegu Wisły generał Tielegin wciąż obserwował. W swoim raporcie z 3 października zauważył m.in. że powstańcy zamierzają skapitulować. W jego aresztach szybko przybywało jeńców, a on nadal starał się dowiedzieć, jak się ma AK do AL. Pod względem wpływów i liczby żołnierzy. Jednocześnie po kilku spotkaniach z oficerami AK, starał się zweryfikować ich twierdzenia, że spotkania z oficerami sowieckimi - i próby ustalenia warunków współpracy - sięgają aż do 14 lipca. 
Poza tym nadal twierdził,  że cała „agitacja” AK jest skierowana nie na walkę z Niemcami, a z Sowietami. Hasło AK wg. niego brzmiało:
„Niemiec rozbity. Pozostał znacznie silniejszy wróg - bolszewik.”  (czyli coś czego spodziewał się paranoik Stalin)

Według tegoż raportu ludność Pragi uważała inaczej. Cytuje zdanie jednej z mieszkanek dzielnicy, niejakiej Jadwigi Woźniackiej:
„Niech Pan Bóg da długie życie panu Stalinowi dla dobra ludzkości.” (sic!)

Potem został na Pradze do połowy października, a  może i dłużej (raporty pochodzą jeszcze z dni 5,6 i 10 października). Jest to ciekawe spojrzenie na powstanie oczyma sowieckimi/prosowieckimi. Usłyszał relację kpt. Kołosa zgromadził parę faktów… i nie zrozumiał elementarnych faktów.
Podaje w wątpliwość fakt, że „Bór” był kiedykolwiek w warszawie, stwierdza też że nie da się ustalić tożsamości delegata na kraj i innych przywódców przysłanych z Londynu; nie waha się tez przed najdziwniejszymi plotkami. Na przykład że oskarża Korpus Bezpieczeństwa AK o wymordowanie wszystkich Ukraińców, Żydów i sowieckich jeńców znajdujących się w mieście. Przytacza rzekome słowa oficera AK:
„Rozstrzeliwaliście nas w Katyniu, to teraz my będziemy strzelać do was.”

Ponadto Tielegin pozyskał jeszcze opis kapitulacji i opis cywilnych postaw ludności cywilnej - oczywiście tak, jak przedstawili mu je przedstawiciele AL i pewien lewicujący dziennikarz („Leszko Pogoński”). Że wybuch Powstania przyjęto z entuzjazmem, po fiasku rozmów Mikołajczyka w Moskwie nastroje pogorszyły się diametralnie; że dowództwo AK dyskryminowało AL i PAL; że fabrykowało kłamstwa godzące w PKWN ; wreszcie, że zasłużyło sobie na „nienawiść narodu”.
Właściwie, to sądząc z jego raportów, nie rozmawiał z żadnym informatorem związanym z  AK i ani razu nie napisał do Moskwy o poglądach i motywacjach czołowej siły powstańczej. Taaak…

Ciężko na takich podstawach właściwie wywnioskować coś o prawdziwej postawie i poglądach Stalina. Właściwie na podstawie posiadanych informacji, można zauważyć trzy możliwe scenariusze.

Pierwszy, że Stalin zdecydował w połowie sierpnia, że pozwoli na stłumienie powstania, a  teraz tylko symulował ruchy i czekał z założonymi rękami.
Drugi, że pozwolił na ograniczoną pomoc dla powstania w formie desantu oddziałów Berlinga, a  teraz dziwił się, że ten poniósł klęskę.
Trzeci, że Powstanie zrodziło zbyt wiele niepewności przy pustce informacyjnej, by Moskwa mogła podjąć jakąkolwiek spójną politykę - a wszystkie ruchy miały tylko zamaskować niepewność.

Pierwszy scenariusz zakłada swego rodzaju spisek i niecne  a konkretne plany Stalina. Drugi i trzeci scenariusz zakładają mniej diabolicznych knowań, za to sugerują niemałą serię pomyłek.  Niestety, brakuje dokumentów które pozwoliłyby na ostateczną ocenę, więc czytelnik może wybrać sobie opcję, jaką chce.

Faktem jest, że Stalinowi nie były obce bezwzględne a niecne knowania, a także że - jak można było zauważyć czytając wpisy o Sierowie, Kołosie i Tieleginie - był iście stworzony do pomyłek. Zresztą równie dobrze mogło zajść połączenie kilku czynników - trochę knowań, dużo pomyłek i wyszło jak wyszło.

Niemniej jedno jest bezsporne: Rokossowski się nie ruszył; ani w sierpniu, gdy były przeszkody militarne, ani pod koniec września, gdy problemy zostały usunięte, a Niemcy nie zrobili jeszcze z Warszawy fortecy.
Wydarzenia, jakie będą opisane w kolejnym wpisie, mówić będą o tym, że jakie nie były plany Stalina w czasie Powstania, później znacząco się usztywniły i stały się zdecydowanie diaboliczne. Nie znaczy to oczywiście, że taką decyzję podjął już w sierpniu ’44 - znaczy to, że jakich wahań czy łagodniejszych planów nie miał wcześniej, ostatecznie przyjął kurs zdecydowanie przeciwny ugodom czy układom.

***
Niedźwiadek

Również 3 Października żołnierze i oficerowie, którzy nie zdecydowali się pójść do niewoli, rozpoczęli opuszczanie miasta wraz z ludnością cywilną - między innymi desygnowany na następcę „Bora” w dowodzeniu AK, gen Leopold Okulicki ps. „Niedźwiadek”.

Oto pokrótce przedstawione losy gen. Okulickiego po Powstaniu: 26 października zakończył akcję „Burza”, 19 stycznia rozwiązał AK (w celu zapobieżenia represjom stalinowskim - nie pomogło); 27/28 marca 1945 zaproszony wraz z członkami Delegatury Rządu na kraj (przedstawicielami cywilnymi rządu londyńskiego) na rozmowy polityczne; w rzeczywistości wraz z innymi został porwany do Moskwy. Tam w czerwcu 1945 odbył się tzw. Proces Szesnastu (ew. proces przywódców Polskiego Państwa Podziemnego).
Zarzucano aresztowanym następujące winy:

1. Organizację podziemnych oddziałów zbrojnych Armii Krajowej na tyłach Armii Czerwonej (sic! Armia Czerwona wtedy była daleeeeko)
2. Utworzenie podziemnej organizacji wojskowo-politycznej "NIE",
3. Działalność terrorystyczno-dywersyjną i szpiegowską podziemnych oddziałów zbrojnych AK i NIE,
4. Pracę nielegalnych radiostacji nadawczo-odbiorczych na tyłach Armii Czerwonej,
5. Plan przygotowania wystąpienia zbrojnego w bloku z Niemcami przeciwko ZSRR. (!!!)
Skazani otrzymali różne wymiary kary, Okulicki otrzymał najwyższy - 10 lat więzienia (za nieustępliwą postawę).

Reakcja Zachodu? Nie mogę się powstrzymać od cytowania. Ambasador brytyjski:
„nikogo nie skazano na śmierć, oskarżeni mogli się bronić” (i dlatego ocenił pozytywnie!)

Z dopisku do raportu ambasadora brytyjskiego do Londynu:
„Było, jak sądzę, rzeczą konieczną, aby Polakom pokazać raz na zawsze, że (...) ideę orientacji polsko-niemieckiej należy natychmiast wykorzenić, prawdę mówiąc, Rosjanie powinni z całą brutalnością użyć swojej siły.”
Oho. Jak czytelnik mógł zauważyć przez ostatnie dwa miesiące, tacy ludzie jak „Niedźwiadek” to tylko by kolaborowali z Niemcami. Wręcz z pasją i zacięciem. To tak a’propos tej wiary dowódców AK w pomoc brytyjską i odpowiedzialność międzysojuszniczą.

Times z 22 czerwca:
„wyrok nikogo nie powinien dziwić, kto śledził antyradziecką działalność rządu polskiego.”
Prawda? (A może „Prawda”?)

Jak zwykle jednym z niewielu którzy się donieśli krytycznie do ZSRR był George Orwell, który napisał krytyczny komentarz do „Tribune”:
„Polacy zostali oskarżeni o to, że usiłowali zachować niepodległość własnego państwa, jednocześnie przeciwstawiając się narzuconemu ich krajowi marionetkowemu rządowi, jak również o to, że pozostali wierni rządowi w Londynie, który był w tym czasie uznawany przez cały świat, wyjąwszy ZSRR.”

Trzech ze skazanych zmarło w więzieniach, w tym gen. Leopold Okulicki. Oficjalnie (wedle relacji władz ZSRR z 1955r.) zmarł w więzieniu na Łubiance 24 grudnia 1946 „na skutek ataku serca i paraliżu”, a jego zwłoki zostały spalone. 

Zakwestionowali to Adam Bień oraz Antoni Pajdak, także oskarżeni w Procesie Szesnastu, twierdząc iż Leopold Okulicki został zamordowany - obaj bowiem słyszeli jak L. Okulicki  został wyprowadzony z celi nr 62 na egzekucję w Wigilię 1946.
Nie był to pierwszy ani ostatni z żołnierzy polskiej Armii Podziemnej zabitych przez sowieckich czy polskich komunistów w czasach wojny i okresu powojennego. Ale z pewnością jego losy były znamienne i symboliczne.
 
gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek“, po upadku Powstania Warszawskiego dowódca (ostatni) AK.

środa, 2 października 2013

Powstanie Warszawskie (63): Mikołajczyk

Powstania dzień 63.

Dziennik -Powstanie się powoli kończy...
Mikołajczyk - i jego swoiste epitafium dla Powstania.

*****
Dziennik

Do godz. 19.00 Warszawę opuszcza ok. 16 tys. mieszkańców. Po dwóch dniach ewakuacji w Śródmieściu pozostaje nadal ponad 80 proc. ludności cywilnej. Przez cały dzień toczą się pertraktacje polsko-niemieckie w siedzibie generała von dem Bacha w Ożarowie.

Ostatni strzał w Powstaniu padł o 20 czasu berlińskiego - jak zanotowali Niemcy, albo o 21 czasu warszawskiego - jak zanotowała Armia Krajowa. AK nie uznawała niczego co ustanowili Niemcy, ani ich praw, ani ich czasu. Potem, zgodnie z ustaleniami, walki ustały.

***
Mikołajczyk

Gdy stało się jasne, że Warszawa niedługo skapituluje, premier Mikołajczyk powiadomił o tym osobiście Churchilla. Następnie przedstawiono mu ostatni apel Krajowej rady Ministrów i rady jedności Narodowej:

„Tak wygląda prawda. Potraktowano nas gorzej niż sprzymierzeńców Hitlera: Italię, Rumunię, Finlandię. (…) Niech Bóg sprawiedliwy oceni straszliwą krzywdę, jaka Naród Polski spotyka, i niech wymierzy słuszną karę na jej sprawców. (…) Bohaterami są żołnierze, których jedyną bronią przeciw czołgom, samolotom i działom były pistolety i butelki z benzyną. Bohaterami są kobiety, które pod kulami opatrywały rannych i przenosiły meldunki, które w zawalonych przez bomby lub pociski piwnicach gotowały posiłki, karmiły dzieci i dorosłych i wśród ginących ludzi zachowywały pogodę i spokój. Bohaterami są dzieci, które bawiły się spokojnie na dymiących gruzach i w piwnicach. Bohaterem jest lud Warszawy. I nieśmiertelny jest Naród, który stać na takie powszechne bohaterstwo. Bo ci, którzy umarli, już zwyciężyli, a ci, którzy żyją, walczyć będą dalej, zwyciężą i dadzą ponowne świadectwo prawdzie, że Polska żyje, gdy żyją Polacy.”

Jak zanotował Churchill w swych pamiętnikach „Tych słów nic nie zatrze.”
Pamiętajmy o nich.

wtorek, 1 października 2013

Powstanie Warszawskie (62): Ostatni komunikat

Powstania dzień 62.

Dziennik - Powstanie chyli się ku upadkowi i wiedza juz o tym wszyscy. Nawet Niemcom nie chce się iść do szturmów, tylko strzelają z dział na wiwat albo na zachętę (do rzucania broni).
Znów o kapitanie Iwanie Kołosie - bo tak znamienita postać (As sowieckiego wywiadu!) zasługuje na więcej niż jedno wspomnienie.
Ostatni komunikat - Pewien (stosunkowo) znany wiersz.

*****
Dziennik


1 października, podczas zawieszenia broni Śródmieście opuszcza zaledwie 8 tys. osób. Liczbę ludności podlegającej ewakuacji strona niemiecka określa na 200 do 250 tys. Wobec beznadziejnej sytuacji po upadku Mokotowa i Żoliborza oraz w braku jakiejkolwiek realnej pomocy, Komenda Główna AK i Delegatura Rządu decydują się kontynuować rozmowy kapitulacyjne. Gen. Tadeusz Komorowski „Bór” wyznacza komisję do prowadzenia rokowań kapitulacyjnych. W jej skład wchodzą: przewodniczący – płk dypl. Kazimierz Iranek-Osmecki „Heller”, ppłk dypl. Zygmunt Dobrowolski „Zyndram”, ppłk Franciszek Herman „Bogusławski” i kpt. Alfred Korczyński „Sas” – tłumacz. W nocy opracowany zostaje, z udziałem gen. Antoniego Chruściela „Montera”, polski projekt umowy o zaprzestaniu działań bojowych w Warszawie. Ma on stanowić podstawę do rozmów ze stroną niemiecką. 

Rozejm w tym dniu miał trwać od 5 rano do 19; punktualnie o 19 niemiecka artyleria rozpoczęła gwałtowną kanonadę artyleryjską. Jak można sądzić z dokumentów sztabowych niemieckich, chodziło o taka dodatkową „zachętę” dla powstańców, a nie o przygotowanie do szturmu - bowiem już i strona polska i niemiecka wiedziała, że zbliża się upadek Powstania.

***
Znów o kapitanie Iwanie Kołosie

Tymczasem kapitan Kołos, znamienity as sowieckiego wywiadu, znany czytelnikom z jego poprzednich eee, dokonań, szykował się do przekroczenia Wisły i stawienia się do raportu przed obliczem Marszałka Rokossowskiego. Spalił radio, ale zachował nieco dokumentów, które podobnoż stanowiły dowód na to że „Bór” nawiązał zdradzieckie kontakty z niemieckim dowództwem i szykował się do przekazania Warszawy hitlerowcom. Zapewne Kołos posłyszał o niezakończonych rozmowach o kapitulacji i zgodnie z przyjęta sowiecką praktyką zinterpretował je w najgorszy możliwy sposób.

1 października, dzięki pomocy przewodników z AL, dotarł kanałami na brzeg Wisły, a rano 2 października przeprawił się szczęśliwie na drugi brzeg. Sowieci powitali go i przyznali mu tytuł Bohatera Związku Sowieckiego.
Następnego wieczoru za pomocą umówionych wcześniej sygnałów świetlnych Kołos powiadomił sowich towarzyszy z Armii Ludowej, ze dotarł bezpiecznie. Był to ostatni znak, jaki otrzymali powstańcy  zajmowanej przez Sowietów strony Wisły.

*** 
Ostatni komunikat

Prawdziwa ironia tego wiersza leży w tym, że napisano go nie w końcu września, gdy pomoc Sowietów skończyła się fiaskiem, ale 15 sierpnia.

Mieczysław Ubysz „Wilk” - „Ostatni komunikat”

„Nadajemy komunikat z Warszawy
Nadzwyczajny komunikat z Warszawy.

Stacja Armii Krajowej melduje:
Bój skończony i... nic,
oprócz sławy
Wieść niesiemy do innych narodów,
Konferencyj, przyjaciół i braci:
Lud Stolicy za wolność zapłacił
Swoim życiem.
Rozgłoście: Ponieście: Wolni: Wolni!
Milion legło wśród gruzów Powstańców.
Wolni. Wolni od kajdan i... życia.
Stacja Armii Krajowej w Warszawie
Raz ostatni pozdrawia żołniersko
Wszystkich Braci walczących na świecie

O Zwycięstwo! O wasze zwycięstwo!
(...) Meldujemy. Wiadomość ostatnia.
Armia bratnia jest o krok, jest blisko,
Na przedpolach Warszawy i zgliszczach,
Nim ostatni o wolność padł wystrzał -
Hełm widziano -
Rosyjski hełm błyskał.
(…) Stacja Armii Krajowej melduje,
Że nadała swój program ostatni:
Błyskawica. Warszawa. Zwycięstwo.
Surmy. Bratnie fanfary!!!

Przekleństwo.”

poniedziałek, 30 września 2013

Powstanie Warszawskie (61): Nagroda dla Kamińskiego

Powstania dzień 61.
Koniec powstania się zbliża, to i wpisy nieco pełniejsze.

Dziennik -
Warszawa-Londyn-Moskwa - Lepszy Naczelny Wódz w kapitulującej Warszawie niż w Londynie? No jak widać tak. Poza tym, nadal apelują do Stalina. Jak to było u Mickiewicza? "- Apeluję do gubernatora! - A apelujcie choćby i do Imperatora! Imperator sam swoje zatwierdza ukazy, a ze swej łaski karę każe podwyższyć dwa razy." Mickiewicz, znawca takich czy innych wschodnich wykwitów, znal się na rzeczy.
Nagroda dla Kamińskiego - Czyli Niemcy widząc, że Powstanie już wygasa, rozdają awanse, ordery i inne nagrody. Specyficznie uhonorowany został też SS-Brigadefuhrer Mieczysław Kamiński.
Niemcy a kapitulacja Żoliborza - wgląd w niemieckie meldunki, rozmowy i oceny sytuacyjne.

*****
Dziennik


30 Września, z rana Niemcy atakiem znienacka - bez uprzedniego ostrzału artyleryjskiego - zdobywają duży blok spółdzielni „Zgoda” przy ul. Słowackiego na Żoliborzu. Następnie po silnym ostrzale artyleryjskim, ruszają do ataku w kierunku  na ulice Słowackiego i Gdańską oraz pl. Wilsona. Do popołudnia toczą się zacięte walki o poszczególne domy w dolnym odcinku ul. Mickiewicza i ul. Krasińskiego.
Powstańcy z Żoliborza prowadza rozmowy z 1 AWP  w sprawie ewakuacji powstańców na prawy brzeg Wisły; jednak z powodu złych warunków atmosferycznych zaplanowana na godziny popołudniowe przeprawa pontonami przez Wisłę musi zostać odłożona, a w konsekwencji - zaniechana.
Płk Karol Ziemski „Wachnowski” i por. Jerzy Kamiński „Ścibor” prowadzą z rozkazu gen. „Bora” pertraktacje z gen. Erichem von dem Bachem, a potem z dowódcą 19. dywizji pancernej gen. Källnerem, w sprawie zaprzestania dalszych działań bojowych na Żoliborzu. O godz. 17.00 do ppłk. „Żywiciela” przybywa z warunkami kapitulacji płk „Wachnowski”. Ok. godz. 18. Żoliborz kapituluje. Do godz. 23.00 oddziały AK składają broń, a następnie przechodzą pod eskortą niemiecką na teren „Pionier-Parku” na Powązkach.

Polscy parlamentariusze prowadzą w siedzibie gen. von dem Bacha w Ożarowie pertraktacje w sprawie ewakuacji ludności cywilnej ze Śródmieścia. Uzyskują zgodę na zawieszenie broni w dniach 1 i 2 października od godz. 5.00 do 19.00. Strona niemiecka wyznacza pięć punktów u zachodnich wylotów ulic Grzybowskiej, Pańskiej, Piusa i Śniadeckich przy Politechnice oraz w Al. Jerozolimskich, którymi ludność cywilna ma opuszczać miasto.

***
Warszawa-Londyn-Moskwa
W Londynie Kazimierz Sosnkowski został zdymisjonowany ze stanowiska Naczelnego Wodza; jednocześnie prezydent bez konsultacji i uprzedzenia mianował generała „Bora”-Komorowskiego na to stanowisko.
Z depeszy do „Bora”:
„Wierzę, że nadejdzie chwil gdy Opatrzność pozwoli Panu Generałowi na objęcie i pełnienie funkcji Naczelnego Wodza.”

Cóż… bardzo dużo żądał od Opatrzności. Własciwie to wygląda raczej na to, że prezydent wolał w ogóle nie mieć czynnego w służbie Naczelnego Wodza - pewnym powodem tego mógł być fakt, że Sosnkowski był jego przyjacielem, a do jego zdymisjonowania zmusili go Brytyjczycy i rząd Mikołajczyka (za to, że Sosnkowski był „niebezpiecznie antysowiecki” - to znaczy mówił że Sowieci nie zamierzają dać Polsce niepodległości, że nie da się z nimi dogadać i że rozstrzeliwują polskich żołnierzy. Faktycznie antysowietyzm, prawda?).
Następnego dnia prasa brytyjska szeroko rozpisywała się na temat tego, jak usuniecie Naczelnego Wodza ze stanowiska poprawi stosunki polsko-sowieckie. Taaak.

Tymczasem Mikołajczyk skierował kolejny, ostateczny i rozpaczliwy apel do Stalina:
„Marszałek Stalin - Moskwa

Ekscelencjo,

Po sześćdziesięciu dniach nieustającej walki ze wspólnym wrogiem obrońcy Warszawy są u kresu ludzkiej wytrzymałości. (…) W tej godzinie największej potrzeby zwracam się z apelem do pana Marszałka o wydanie rozkazów do podjęcia natychmiastowych działań, które by przyszły z odsieczą walczącej Warszawie i doprowadziły do uwolnienia stolicy. Generał „Bór” wystosował taki sam apel do marszałka Rokossowskiego.”

***
Nagroda dla Kamińskiego

Niemcy mogli już z pewnością zakładać, że Powstanie praktycznie się skończyło, przeto czas był na rozdanie nagród, odznaczeń, orderów. 30 Września Hitler przyznał Von dem Bachowi i Dirlewangerowi Krzyże Rycerskie Żelaznego Krzyża; SS-Gruppenfuhrer Reinefarth otrzymał jeszcze wyższe wyróżnienie: jako sześćset ósmy żołnierz niemiecki otrzymał Liście Dębowe do Krzyża Rycerskiego Żelaznego Krzyża.

Ciekawym jest też specyficzne uhonorowanie SS-Brigadefuhrera Mieczysława Kamińskiego z RONA, wsławionego tym że jego oddziały rabowały najwięcej, mordowały najwięcej, najbardziej unikały walki i tym że Kamiński prawie nie słuchał von dem Bacha, bo uważał siebie samego za podległego rozkazom samego Himmlera… W nieodległym czasie - 4 lub 5 października - w niewyjaśnionych bliżej okolicznościach Mieczysław Kamiński został zabity przez Niemców. Jedne źródła wspominają, że zginął w pozorowanym wypadku samochodowym (lub że ten wypadek miał tuszować tajną egzekucję); inne źródła wspominają że został postawiony przed sądem polowym a potem niezwłocznie rozstrzelany, a wyrok utrzymywano w tajemnicy przed jego brygadą.

Ciężko powiedzieć, jak było naprawdę. Moim skromnym zdaniem najwięcej ta sprawa mówi o samym Kamińskim. To znaczy fakt, że był jednym z niewielu zbrodniarzy hitlerowskich skazanych na śmierć przez hitlerowców za „popełnianie ekscesów”.

Bronisław Kamiński, rosyjski dowódca (brygada RONA - Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa, Русская освободительная народная армия) w służbie niemieckiej.

***
Niemcy a kapitulacja Żoliborza
Szczegóły techniczne kapitulacji Warszawy były kreślone przez Niemców właśnie już 30 września, wyraźnie sądzili że jest ona już tylko kwestią czasu (i mieli rację). Von dem Bach tego właśnie dnia nakreślił ogólny plan ogólnej ewakuacji Warszawy.

Napisał też raport specjalny do Himmlera:
„W dniu dzisiejszym 19. Dywizja Pancerna, wzmocniona dwoma pułkami (…) w dwudniowych ciężkich walkach zdobyła 4/5 Żoliborza. Wskutek moich pertraktacji z generałem „Borem” polski komendant Zoliborza skapitulował. (…) Jeńców 800, zabitych 1000, ewakuowanej ludności 15000.”
Von dem Bach wreszcie miał powody do zadowolenia z siebie. Gratulujemy.

Tymczasem niemieccy oficerowie z Wehrmachtu z kolei żywotnie interesowali się kapitulacją Żoliborza, szukając wskazówek które mogłyby im pomóc w negocjacjach na temat kapitulacji powszechnej (czyli Śródmieścia).
Rozmowa telefoniczna szefa sztabu 46. Korpusu Pancernego z szefem sztabu 9 Armii (20:05 30.09.1944):
„-Melduję że Żoliborz skapitulował. Znaczna zdobycz. Kallner [dowódca 19. Dywizji pancernej] chce jeszcze jutro dokładnie przeczesać. Sowiecki ogień na nas był przytłaczający.

- ogień przygotowawczy?

- Nie. Dlatego, że AK miała zamiar przebić się na wschód przez Wisłę. Po tamtej stronie podobno leżały już łodzie. Ogień chyba dlatego. Zadymianie na południu - chyba dywersja. Jak dotąd 800 uzbrojonych, ale wśród cywilów liczni młodzi mężczyźni.”
Rozmowa była kontynuowana o godzinie 23:10
„-Z AL nie przyłączyli się do poddania.

- Ilu?

- Nie wiadomo dokładnie. Niewielu.”

My wiemy. Było to około 50 ludzi związanych z AL; wezwali sowiecka artylerię by im zapewniła ochronę, po czym rzucili się w stronę rzeki. Połowa padła od sowieckich pocisków, reszta zdołała przeprawić się na drugą stronę rzeki. Był wśród nich, co warto zaznaczyć, niejaki towarzysz Zenon Kliszko. Postać która mogła się niektórym obić o uszy. Miał on przed sobą jeszcze wspaniałą karierę… Ale to już bajka [określenie celowe] z PRLu.